Megiddo, 2005 rok. Na terenie izraelskiego więzienia trwają wykopaliska ratownicze. Archeolodzy odsłaniają pozostałości starożytnego budynku, a przy pracach pomagają również więźniowie. Z ziemi wychodzą kolejne mury i fragmenty rzymskiej zabudowy. Nic jeszcze nie zapowiada, że za chwilę pojawi się coś, co wywoła spór trwający przez następne lata.
W jednym z pomieszczeń odsłaniają mozaikową podłogę. Są na niej geometryczne wzory, dwie ryby i greckie inskrypcje.
Pierwsza niespodzianka ma imię: Gaianus, zwany Porphyriusem. Napis określa go jako centuriona i informuje, że na własny koszt ufundował mozaikę. Ale obok jego imienia pojawiają się jeszcze dwa słowa, które zmieniają charakter znaleziska.
Gaianus zostaje nazwany „naszym bratem”.
Rzymski centurion jako „brat” ludzi gromadzących się w tym pomieszczeniu był już wystarczającym powodem, żeby archeolodzy zaczęli patrzeć na odkrytą salę inaczej. Najmocniejszy napis znajdował się jednak po drugiej stronie.
Dotyczył kobiety o imieniu Akeptous. Wiemy o niej bardzo niewiele. Nie znamy jej rodziny ani pozycji społecznej. Inskrypcja nazywa ją „miłującą Boga” i mówi, że ufundowała stół.
A potem wskazuje, komu go ofiarowała:
„Akeptous, miłująca Boga, ofiarowała stół Bogu Jezusowi Chrystusowi jako pamiątkę”.
Nie jest to tekst znaleziony w średniowiecznym rękopisie ani późniejsza kopia chrześcijańskiej księgi. Słowa zostały ułożone z kamiennych kostek bezpośrednio w starożytnej mozaice.
Pozostało pytanie, do czego służył sam stół.
W centralnej części sali zachowały się kamienne elementy interpretowane jako jego podstawa. Badacze powiązali pomieszczenie z chrześcijańskimi zgromadzeniami, a stół z Eucharystią. Tego ostatniego nie można jednak przedstawiać jako bezpośrednio udowodnionego faktu. Nie zachował się opis sprawowanej tam liturgii. To wniosek archeologów oparty na inskrypcji, położeniu stołu i charakterze całego miejsca.
W tej samej mozaice znalazła się jeszcze osobna prośba o pamięć o czterech kobietach: Primilli, Cyriace, Dorothei i Chreste. Kim były? Tego napis już nie mówi. Nie wiemy, czy należały do fundatorów, czy zostały upamiętnione z zupełnie innego powodu.
Tajemnicę pogłębia miejsce odkrycia. Starożytna osada Kefar ‘Othnay znajdowała się w pobliżu Legio, gdzie stacjonował VI Legion Ferrata. Znaleziska z okolicy pokazują silną obecność rzymskiego wojska. W takim właśnie otoczeniu pojawia się chrześcijańska sala i centurion nazwany „naszym bratem”.
Ale największy spór rozpoczął się dopiero przy próbie odpowiedzi na pozornie proste pytanie:
Ile to wszystko ma lat?
Yotam Tepper i Leah Di Segni datowali salę oraz inskrypcje na III wiek, biorąc pod uwagę między innymi monety, ceramikę i paleografię. Gdyby ta chronologia była trafna, byłoby to jedno z najwcześniejszych znanych miejsc przeznaczonych na chrześcijańskie zgromadzenia, jeszcze z czasów sprzed legalizacji chrześcijaństwa w Cesarstwie Rzymskim.
Nie wszyscy badacze zgodzili się jednak z tak wczesną datą. Zaproponowano również późniejsze datowanie, dlatego sensacyjne określenie „najstarszy kościół świata” idzie dalej, niż pozwala obecny stan dyskusji.
I właściwie nie jest potrzebne.
Spór o dokładną chronologię nie usuwa mozaiki, centuriona, kobiet ani greckiego tekstu. Nie zmienia również tego, co ktoś wiele stuleci temu polecił utrwalić w kamieniu.
Co więcej, w określeniu Boga, Jezusa i Chrystusa zastosowano nomina sacra - charakterystyczne skróty używane przez pierwszych chrześcijan wobec świętych imion i tytułów.
Przez stulecia cała posadzka pozostawała ukryta. Nad dawnymi zabudowaniami zmieniał się świat, a znacznie później powstał tam współczesny zakład karny.
Dopiero w 2005 roku ziemia została ponownie otwarta.
I wtedy z miejsca, w którym archeolodzy spodziewali się pozostałości rzymskiej zabudowy, wyszło świadectwo niewielkiej chrześcijańskiej wspólnoty oraz trzy słowa, które wywołały największe poruszenie:
„Bogu Jezusowi Chrystusowi”.