Panie Jezu, zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały ten rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości. Zanurzam w Twojej Krwi siebie samego. Wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyślę czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek o nich się dowiem. Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie. Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać i mój odpoczynek. Zapraszam Cię, Jezu, do tych sytuacji, spraw, rozmów, prac i odpoczynku. Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie. Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się jej moc. Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła św. i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko Bogu Ojcu przez wstawiennictwo Maryi. Oddaję siebie samego do pełnej dyspozycji Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, bez warunków i bez zastrzeżeń. Amen.
Coraz rzadziej mówi się wprost o złu, winie i grzechu. Nie dlatego, że zło zniknęło, ale dlatego, że zmienił się język. Zamiast nazywać rzeczy po imieniu, wolimy używać słów łagodnych, neutralnych, „bezpiecznych”. Dzięki temu jest nam lżej – przynajmniej na chwilę. Problem w tym, że razem z ostrymi słowami znika także odpowiedzialność. Kiedyś mówiono: „to było złe”. Dziś częściej słyszymy: „to była trudna sytuacja”. Zamiast „zawiniliśmy”, mówi się „system zawiódł”. Zamiast „skrzywdziłem”, pojawia się „nikogo nie chciałem zranić”. Czyny się nie zmieniają, zmienia się tylko sposób ich opisywania. A sposób mówienia ma ogromne znaczenie, bo wpływa na to, jak myślimy i co czujemy. Coraz częściej zło tłumaczy się psychologią. Mówi się o emocjach, traumach, przeżyciach z dzieciństwa. To wszystko bywa prawdziwe i ważne. Ale gdy psychologia zastępuje moralność, pojawia się problem. Wyjaśnienie zaczyna zastępować odpowiedzialność. Człowiek przestaje pytać: „czy zrobiłem coś …Więcej
teza fałszywa: "Coraz rzadziej mówi się wprost o złu, winie i grzechu" teza prawdziwa: "Coraz rzadziej W POSOBOROWIU mówi się wprost o złu, winie i grzechu" --- 1. Wśród ludzi tego świata we wszystkich epokach rzadko się mówiło o złu, winie i grzechu - mówi o tym sam Pan Jezus Chrystus, np. J 16 - ten świat takich "problemów" unika. 2. Tam, gdzie zachowała się Wiara Katolicka cały czas mówi się wprost o złu, winie i grzechu.
Gdy przestajemy mówić o winie i grzechu, tracimy też zdolność do przebaczenia i naprawy. Jeśli nikt nie jest winny, nikt nie musi przepraszać. Jeśli nie ma grzechu, nie ma potrzeby zmiany. Zło zostaje – tylko przykryte ładnymi słowami.
Czy grzechy, o których zapomniałem się wyspowiadać, są odpuszczone? Czy grzechy, których nie wyspowiadałem, ponieważ ich nie pamiętałem (a nie dlatego, że je ukrywałem), są naprawdę odpuszczone? Autor: Catholics on the net | Źródło: fora Catholic.net Pytanie: Bracia, chciałem zapytać o wątpliwość, która pojawiła się po spowiedzi kilka dni temu. Sprawa wygląda tak, że podczas spowiedzi nie przypomniałem sobie żadnych innych grzechów, które należałoby wyznać. Powiedziałem księdzu, że nie pamiętam innych grzechów, ale żałuję, że je popełniłem. Powiedział mi, że wszystko jest w porządku i udzielił mi rozgrzeszenia. Mam więc wątpliwość: czy grzechy, których nie wyznałem, ponieważ ich nie pamiętałem (a nie dlatego, że je ukrywałem), są odpuszczone? Czy powinienem je wyznać podczas następnej spowiedzi? Ksiądz powiedział mi, że mogę przystąpić do komunii świętej. Odpowiedź: Tak, możesz przystąpić do komunii świętej, ponieważ grzech JEST odpuszczony. Jeśli później przypomnisz …Więcej
Problem jest trochę gdzie indziej! Po SW2 zdefiniowanie grzechu stanęło na głowie, więc tak dla przykładu: czy ktoś spowiada się z tego, że uprawiał CUDZOŁÓSTWO, czym jest oddawanie czci innym bóstwom! Modlitwy z innowiercami po całym świecie, i cały ten bałagan teologiczny rozsiewany w KK po SW2! To jest Problem! Bardzo polecam poszukać przedsoborowych Nauk o Rachunku Sumienia, a wiele takich sztucznie "tworzonych" problemów, po prostu zniknie, bo wiedza i świadomość grzechu - je usunie!
"Obok świec, w dniu św. Błażeja w kościołach poświęca się również jabłka. Owoc ten od dawna uchodzi za symbol zdrowia, młodości i długowieczności... Kościół zetknąwszy się z taką tradycją nie odrzucił jej, ale ochrzcił. Zaczął błogosławić jabłka, by zwrócić uwagę ludzi, że uzdrowienie przychodzi nie od owocu, ale od Boga." --- 1. Nie ma formularza poświęcenia jabłek na dzień św. Błażeja. Jeśli ktoś uważa że należy przynieść akurat jabłko to jest to po prostu ludowy zabobon. 2. Za Leona XIII a zatem stosunkowo późno (koniec XIX w.) zatwierdzono formułę błogosławieństwa na św. Błażeja chleba, wina, wody i owoców - jest to jedno błogosławieństwo dla wszystkich wymienionych przedmiotów. 3. Porażające jest że zniszczono liturgię Kościoła a w erze Internetu, gdzie łatwo można sobie sprawdzić np. stare Rituale Romanum, pisze się nierzetelne teksty o wydźwięku promującym zabobon.
Wdrażany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej system oceny funkcjonalnej zakłada pozyskiwanie wrażliwych danych o życiu domowym ucznia, relacjach rodzinnych oraz sytuacji emocjonalnej. Dane są zbierane za pomocą narzędzi udostępnianych w centralnym systemie informatycznym administrowanym przez ministra edukacji Stosowanie oceny funkcjonalnej wobec ucznia wbrew woli rodziców godzi w konstytucyjną zasadę pierwszeństwa rodziców w wychowaniu dzieci oraz ochrony życia rodzinnego i prywatnego. Może również stanowić poważne naruszenie przepisów z zakresu ochrony danych osobowych System prowadzi do biurokratyzacji procesu wsparcia ucznia zamiast realnego wspieraniu uczniów i współpracy z rodzicami opartej na bezpośredniej rozmowie, dialogu i wzajemnym zaufaniu w zakresie rozpoznawania potrzeb dzieci Instytut Ordo Iuris publikuje wzór oświadczenia rodzicielskiego w sprawie sprzeciwu wobec stosowania względem ucznia systemu oceny funkcjonalnej ucznia Inwigilacja uczniów …Więcej
Zmierzają do wyrwania dzieci z normalnych rodzin i umieszczenie w rodzinach zastępczych. Wiek 12-16 lat to czas buntu. Łatwo o opinię dziecka, że ma najgorszą rodzinę na świecie, a powodem może być obowiązek wynoszenia śmieci. Protestujmy, bo ten system wdrożony w krajach skandynawskich i nie tylko, doprowadził rodziny do ruiny, a życie dzieci stało się nie do zniesienia. Opamiętanie dzieci przychodzi za późno. Przykład youtube.com/watch?v=MRbcW3PO9SA
Już kiedyś tą historią się podzieliłem. Jednak 2-go lutego każdego roku szczególnie pojawia się w mojej pamięci. Gromnica przypomina mi zawsze jedno wydarzenie z początków mojego kapłaństwa, a więc sprzed kilku lat. W dniu święta Ofiarowania Pańskiego tradycyjnie poświęciłem świece. Potem po Mszy Świętej rozmawiałem z bardzo sympatyczną staruszką, która trzymała w ręce niewielką gromnicę. Zwróciłem na nią uwagę: „Ta gromnica to chyba już wiekowa”. Odpowiedziała mi, że faktycznie ma długą historię i jest dla niej bardzo ważna. Właśnie przy tej gromnicy odchodziła jej babcia, tata, siostra, a mama umierając sama trzymała ją w ręce. Na koniec opowieści dodała: „Chciałabym, żeby przy mnie też ktoś ją zapalił”. Minęło kilka miesięcy, może pół roku. Od jakiegoś czasu wspomniana kobieta nie pojawiała się w kościele. Któregoś wieczoru zadzwonił jej syn z prośbą, abym przyjechał do mamy z ostatnią posługą, bo prawdopodobnie niebawem umrze. Wziąłem święte oleje, Pana Jezusa i …Więcej
Gromnica - świeca nieco zapomniana. W święto Ofiarowania Pańskiego, zwane u nas świętem Matki Bożej Gromnicznej, mniej ludzi niż niegdyś przychodzi do naszych kościołów, by poświęcić świece. Do niedawna przychodziło więcej. Świece wykonane z pszczelego wosku, zwane gromnicami, były ze czcią przechowywane w każdym domu i często zapalane – wówczas, kiedy nadciągały gwałtowne burze, gradowe nawałnice, wybuchały pożary, groziła powódź, a także w chwili odchodzenia bliskich do wieczności. Były one znakiem obecności mocy Chrystusa – symbolem Światłości, w której blasku widziało się wszystko oczyma wiary. Wprawdzie wilki zagrażające ludzkim sadybom zostały wytrzebione, ale na ich miejsce pojawiły się inne zagrożenia. Dziś trzeba prosić Matkę Bożą Gromniczną, by broniła przed zalewem przemocy i erotyzacji płynących z ekranów telewizyjnych i kolorowych magazynów, przed napastliwością sekt, przed obojętnością na los bliźnich, przed samotnością, przed powiększającą się falą ubóstwa, …Więcej
"W święto Ofiarowania Pańskiego, zwane u nas świętem Matki Bożej Gromnicznej, mniej ludzi niż niegdyś przychodzi do naszych kościołów, by poświęcić świece. Do niedawna przychodziło więcej." --- I nowoczesny kler jak zwykle wiecznie zdziwiony. A to dopiero początek owoców "nowej Pinćdziesiątnicy" i "nowego adwentu" jakie będą zbierali.
Tyle że to człowiek jest obecnie drogą posoborowego Kościoła (Jan Paweł II: Redemptor hominis). Zatem, jeśli człowiek potrzebuje Drogi - Chrystusa i potrzebuje żeby mu ją wskazano a posoborowy Kościół mówi mu: nie, nie - ty będziesz naszą drogą, łatwo można przewidzieć jak katastrofalnie się to wszystko skończy.
KONKUBINAT Konkubinat to wspólne życie mężczyzny i kobiety jako małżonków, bez przyjęcia sakramentu małżeństwa. Konkubinat jest grzechem (CUDZOŁÓSTWEM) przed Bogiem, obrzydliwością przed Kościołem i publicznym skandalem przed społeczeństwem. MAŁŻEŃSTWO CYWILNE Ponieważ małżeństwo jest sakramentem, jego zawarcie między chrześcijanami całkowicie wykracza poza jurysdykcję cywilną. W małżeństwie między chrześcijanami umowy nie można oddzielić od sakramentu, ponieważ małżeństwo jest tą samą naturalną umową, którą Jezus Chrystus podniósł do rangi sakramentu. Dla chrześcijanina nie może więc istnieć prawdziwe małżeństwo, które nie jest sakramentem. Dla chrześcijan ważne jest tylko małżeństwo religijne, a kto nie zawarł małżeństwa w Kościele, nie jest żonaty. W związku z tym dla chrześcijanina tak zwane małżeństwo cywilne nie jest ważnym małżeństwem i jest nieważne, nawet jeśli jest traktowane jako zwykła umowa. Jeśli zawrze się je z powodu obowiązku lub konieczności cywilnej,…Więcej
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami: «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie». - Mt 5, 1-12a …………………………………………………. Jezus zaczyna …Więcej
Jednym z najbardziej charakterystycznych kryzysów współczesnej kultury nie jest brak opinii, lecz brak zdolności do sporu. Nigdy wcześniej ludzie nie wypowiadali się tak często, tak publicznie i tak szybko. A jednak coraz rzadziej potrafią się naprawdę różnić bez pogardy, bez uprzedmiotowienia rozmówcy, bez moralnego linczu. Spór, który kiedyś był formą wspólnego poszukiwania prawdy, dziś coraz częściej zamienia się w walkę o dominację. Problem zaczyna się od zmiany celu rozmowy. W sporze nie chodzi już o zrozumienie drugiej strony ani o sprawdzenie własnych racji, lecz o wygraną. Media społecznościowe uczyniły z dyskusji spektakl, w którym liczy się liczba reakcji, ostrość riposty i siła emocji. Szacunek nie przynosi zasięgów. Umiar nie budzi aplauzu. Najszybciej nagradzana jest agresja, nawet jeśli jest intelektualnie pusta. W takim klimacie różnica poglądów przestaje być czymś naturalnym, a zaczyna być traktowana jak zagrożenie. Kto myśli inaczej, nie jest już rozmówcą, lecz …Więcej
Święta Maria Egipcjanka Była uzależniona od seksu. Nie odczuwała wstydu. Żyła tylko dla przyjemności. Kościół nazywa ją teraz Świętą Marią Egipcjanką. Maria opuściła dom w młodym wieku i spędziła 17 lat, żyjąc w skrajnej żądzy. Później przyznała, że nie robiła tego nawet dla pieniędzy – po prostu nie mogła przestać. Rządziło nią pożądanie. Grzech wydawał się czymś normalnym. Pewnego dnia, z ciekawości (a nie z pobożności), dołączyła do grupy pielgrzymów udających się do Jerozolimy na ucztę. Podążyła za pielgrzymami do Bazyliki Grobu Pańskiego – ale stało się coś dziwnego. Próbowała wejść. I niewidzialna siła ją powstrzymała. Trzy razy próbowała. Trzy razy została odepchnięta. Stojąc na zewnątrz, oszołomiona i wstrząśnięta, Maria spojrzała na wizerunek Najświętszej Maryi Panny i wyszeptała desperacką obietnicę: „Jeśli pozwolisz mi wejść, zmienię swoje życie”. Tym razem drzwi się otworzyły. W kościele Maria zalała się łzami. Po raz pierwszy wyraźnie dostrzegła swój …Więcej