Panie Jezu,
zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały ten rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości.
Zanurzam w Twojej Krwi siebie samego.
Wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyślę czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek o nich się dowiem.
Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie.
Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać i mój odpoczynek.
Zapraszam Cię, Jezu, do tych sytuacji, spraw, rozmów, prac i odpoczynku.
Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie.
Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się jej moc.
Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła św. i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko Bogu Ojcu przez wstawiennictwo Maryi.
Oddaję siebie samego do pełnej dyspozycji Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, bez warunków i bez zastrzeżeń. Amen.
Orędzia z Nieba, św Charbel.
Tyle że to człowiek jest obecnie drogą posoborowego Kościoła (Jan Paweł II: Redemptor hominis).
Zatem, jeśli człowiek potrzebuje Drogi - Chrystusa i potrzebuje żeby mu ją wskazano a posoborowy Kościół mówi mu: nie, nie - ty będziesz naszą drogą, łatwo można przewidzieć jak katastrofalnie się to wszystko skończy.
Korzenie problemów duchowych.
Przedziwny obrazek bo wymienia jakieś tam "michałki" (w stylu "zranienie i nieprzebaczenie") a nie wymienia podstawowej kwestii tj. odejścia od Wiary.
Chciałbym zapytać od kiedy traumatyczne doświadczenia to sytuacje, które da się ominąć. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu, to się wyklucza. Każdy z nas ma wspomnienia lub sytuację, które zmieniły życie na lepsze lub na gorsze i to jest normalne. Jeżeli jest coś co utrudnia funkcjonowanie, to trzeba iść z tym do specjalisty
Zacznie od nowa?
Kardynał Józef Ratzinger: "... mniej więcej od początku..." - istotnie: przychodzące na ziemię Królestwo Boże to nowy początek.
Czytając jego książeczkę o Teologii, oraz JPII o Ekumenizmie,
ukazał mi się nieprawdopodobny świat
załgania wewnętrznego,
polega on na traktowaniu SPRZECZNOŚCI jako
naturalnego stanu Natury, więc zgodnego z Wolą Bożą!
Uzasadnienia tam konstruowane, są tak pokrętne, że
sami w tym pogubieni, uznali to za swój GENIUSZ,
bo połączyli rzeczy gruntownie sprzeczne w
pozorny stan "harmonii" czyli! - stan KK po SW2!
Ten cytat jest takim sztandarem ich rewolucji,
skąd oni wiedzą co będzie?! - bo taki jest ich plan,
wiedzieli że Stwórca nie pozwoli na zniszczenie,
to robią co mogą by
jak najmniej mogło wejść do Królestwa Niebieskiego.
Czyste Łajdactwo . . .
Trudne przypadki w rodzinie.
Prawdziwa niezmienna wiara przetrwała do SWII, po SW II już nie było tak dobrze. A dziś jest wręcz tragicznie. A Kościół nie skończy się nigdy, przetrwa choćby w ukryciu.
W zakażeniu modernizmem heterodoksję i odstępstwo od wiary nazywa się "rozbieżnościami".
Bo każdy tam ma własne doświadczenie religijne i własną emocjonalną strefę komfortu. Jedni w neokatechumenacie, drudzy u Natanka, jeszcze inni w konformistycznej do zabijającej dusze rewolucji nowoordusowej parafii, w której np. proboszcz daje hand Komunię, ale przy tym narzeka więc jest OK dla trwających w duchowym letargu, zadowalających się erzacem.